Wspólnota dla chrześcijanina nie jest dodatkiem ani luksusem.

Potrzeba, by stała się codziennością, naturalnym sposobem życia wiarą.

 

Dla dwóch zasadniczych racji każdy chrześcijanin potrzebuje Wspólnoty: dla wzrostu – który jest oznaką zdrowia i służby – która jest wyrazem miłości! Każdy z nas chce być kochany i chce kochać. Jeśli miłość nie ma być przelotnym flirtem w konsekwencji napełniającym nasze serca kolejnym zranieniem i mirażem przynoszącym posmak porażki, potrzebujemy odkryć, że nasze życie nie jest w obecnym momencie „końcowym produktem”, ale przechodzi przez proces dojrzewania ku czemuś pięknemu, co jednocześnie staje się wyzwaniem, niezgodzeniem się na religijny konsumpcjonizm.

Dlatego spodobało się Bogu zbawić człowieka nie w pojedynkę, ale we Wspólnocie Kościoła. Chrystus tak dalece uznał tę prawdę za ważną, że powołał do życia wspólnotę uczniów, z którymi dzielił przez trzy lata każdy dzień, a później Kościół rozumiany jako Wspólnotę zgromadzoną wokół Niego pod opieką biskupów i prezbiterów w jedności z Piotrem (biskupem Rzymu). W Kościele tym każdy z nas ma szczególne i wyjątkowe miejsce oraz rolę do spełnienia.

Kiedy mówimy Wspólnota kościelna, mamy na myśli małą grupę duszpasterską liczącą od kilku do kilkunastu osób, której charakterystyką jest wspólna modlitwa, dzielenie się Słowem, życie sakramentami i zaangażowanie w misję. Bywają grupy liczące po kilkaset osób, a nawet i więcej. Jednak by mogły wzrastać, potrzebują małych Wspólnot, gdzie poszczególne osoby się znają i łączą je wzajemne więzi przyjaźni.

We Wspólnocie odkrywasz kim jesteś i zyskujesz dar przyjaźni.

Każdy z nas nosi w sobie pragnienie odkrycia „kim jestem”? Nosimy to pytanie w nas samych i oczekujemy odpowiedzi, potwierdzenia od tych, których spotykamy. Samemu można żyć w iluzji swoich wyobrażeń zarówno tych negatywnych, jak i narcystycznych. Dlatego tak chętnie młodzi lgną do rówieśniczego środowiska, by odkryć potwierdzenie samego siebie, swoją identyfikację – kim jestem. Mówią ci o tym twoi bliscy, a szczególnie liczysz się ze zdaniem osób, do których masz zaufanie. Buduje się ono przez doświadczenie przebywania, rozmowy, wspólną modlitwę, dzielenie się życiem. Ta bliskość i zażyłość sprawia, że jesteś gotowy na to, by obdarzyć drugiego człowieka przyjaźnią. Jesteś także w stanie ją przyjąć i pielęgnować w codzienności. Wielu ludzi dzisiaj nie ma przyjaciół, bo nie można ich kupić w supermarketach. Jest ona długofalową inwestycją, która wymaga dwukierunkowego zaangażowania trwającego w czasie.

 We Wspólnocie przechodzisz proces formacji.

Powierzchowna „niedzielno-kościółkowa religijność” nie wymaga od nas wzrostu, swoistego wysiłku, a jest on tak konieczny do rozwoju. Bycie statystą na niedzielnych Eucharystiach nie spowoduje koniecznych zmian w naszym życiu. Głupcem byłby ten, kto ciesząc się pięknem kwiatu drzewa nie chciałby oglądać owocu. Zaangażowanie w życie małej grupy przyparafialnej dostarcza nam koniecznych impulsów poprzez zachętę do codziennej lektury Biblii, krótkiej a intensywnej modlitwy sercem i w końcu poprzez katechezę wprowadzającą w głąb życia chrześcijańskiego. Staje się ono wówczas niezwykłą przygodą wiary opierającą się na zaufaniu Bogu. Formacja, czyli inaczej uczniostwo,jest pełną miłości i zaufania zgodą na dokonywanie przesunięć w moim życiu, bym szedł w kierunku dojrzałości wiary, świadectwa codziennym życiem, że życie ma głęboki sens, a jego tajemnica odkrywa się w całej pełni w Chrystusie Jezusie. Dzięki pogłębionej formacji zaczynamy widzieć nie oczami świata, ale oczami ucznia Jezusa, który potrafi zrozumieć Boży zamysł. Wówczas przychodzi odkrycie tej fundamentalnej prawdy, że „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28). Odkrywasz, że w życiu nie ma przypadków.

We Wspólnocie Jezus przynosi Ci uzdrowienie i uzdolnienie.

Od dwudziestu lat jako ksiądz mieszkam we Wspólnocie z młodymi ludźmi. Jedni pośród nas rozpoznali swoje powołanie do życia konsekrowanego, inni jako wolontariusze spędzają z nami od roku do kilku lat. Wszyscy jesteśmy zaangażowani w dzieło Nowej Ewangelizacji. Dzięki temu mogę widzieć, jak Bóg dotyka serc młodych ludzi, prowadząc ichwe Wspólnocie po drodze uzdrowienia i uzdalniania do podejmowania misji. Każdy chrześcijanin z faktu Chrztu wezwany jest do bycia w swoim środowisku świadkiem prawdy Ewangelii. Jako pierwsi doświadczamy mocy Słowa Bożego i jego prawdziwości w życiu codziennym. Słowo to niesie uzdrowienie w przestrzeniach ran zadanych przez innych, jak i przez nas samych. Słowo Boże rozważane we wspólnocie i komentowane przez inne osoby zaczyna rzucać na nasze życie światło, dzięki któremu jesteśmy w stanie zrozumieć rzeczy nieraz niełatwe. Codzienna lektura Słowa Bożego zaczyna nas uzdalniać do przyjęcia biblijnej tożsamości naszego człowieczeństwa. Przez odkrycie miłości Boga, o którym mówi Słowo, jak i przez osobiste doświadczenie miłosierdzia w sakramencie Pokuty i Pojednania stajemy się zdolni do kochania, do dania czegoś z siebie bez względu na to, ile nas będzie to kosztowało. Wówczas wiesz, że coś się w tobie zmieniło, że uzdrowienie, które przynosi ci Pan jest realne i wydaje piękne owoce. Tak, niekiedy wiąże się to także z uzdrowieniem fizycznym, byśmy stali się przekonującymi świadkami Bożego miłosierdzia.

We Wspólnocie uczysz się kochać przez służbę.

We Wspólnocie odkrywasz, że więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu. Do tej pory dopóki przychodzisz do kościoła by brać, jesteś jak klient w supermarkecie, a utrzymywanie takiej postawy przez dłuższy czas owocować będzie postawą wymagającego konsumenta i na dodatek najczęściej niezadowolonego. Tymczasem jesteś zaproszony, by stać się częścią całości. Taki sens ma przyjmowanie Komunii świętej – by stać się częścią całości Ciała Chrystusa. A jaki jest Chrystus? On stał się sługą! Dlaczego? Bo kocha, a ten kto kocha nie wstydzi się służyć. Wręcz przeciwnie, służba jest jego radością. Jest to coś, czego nie rozumie świat, który stawia przed naszymi oczami inne wzorce tak odległe od Ewangelii, ale i odległe w doświadczaniu prawdziwej wolności i radości. Wspólnota jest wspaniałym miejscem „zarażania się” odwagą, podjęcia wyzwania i odkrycia, że nie jesteś sam. To właśnie służba pokazuje kim jesteś, czy wydoskonaliłeś się w miłości, czy przeszedłeś ze śmierci do życia z Chrystusem.

Zatem na koniec chcę ci powiedzieć: nie możesz drogi do nieba przejść sam w swojej strefie komfortu, czy biedy. Potrzebujesz innych ludzi, wśród których doświadczysz, że Królestwo Boże jest możliwe i to pośród nas.

ks. Artur Godnarski

Zapisz się na nasz NEWSLETTER

Zgadzam się na przetwarzanie danych w celu zapisania do newslettera i otrzymywania wiadomości e-mail.

Administratorem Danych są podmioty należące do Grupy Tymoteusz:
Katolickie Stowarzyszenie w Służbie Nowej Ewangelizacji – Wspólnota św. Tymoteusza
(ul. Kresowa 258A, skr. poczt. 39; 66-620 Gubin; NIP: 926 14 34 191; mBank 70 1140 1850 0000 2302 1700 1001)

Fundacja Cogito Ergo Credo. (ul. Kresowa 258A, skr. poczt. 39; 66-620 Gubin; NIP 926 167 12 58, mBank 68 1140 1850 0000 2301 8600 1001)

autoresponder system powered by FreshMail